sobota, czerwca 13

nie reaguję na krzyk

nie rozumiem procesów, które we mnie zachodzą; tego jak łatwo skreślam bliskich mi ludzi, a jak łatwo zjednuję sobie innych

chciałabym go mieć, spodobał mi się po prostu tak po ludzku. nigdy w życiu się na szczęście o tym nie dowie, bo nie ma to prawa się urzeczywistnić, ale już stworzyłam w głowie szkielet zdarzeń prowadzących do wkręcenia się w to towarzystwo.

wiązanie się z kimś na razie nie będzie dobrym pomysłem; bardzo potrzebuję miłości, atencji, ciepła, no tych wszystkich rzeczy związanych z byciem czyjąś osobą. to ma swoje konsekwencje, które od dzieciństwa ponoszę; wieczna huśtawka nastrojów, brak stałego punktu odniesienia. nie wiem,czy kiedykolwiek będę szczęśliwa

może wtedy kiedy będę realizować kolejne swoje targety, wyzwania które podejmuję w głowie w ułamku sekundy przez jakiś infantylny impuls